Na wstępie napiszę, że jest to poglądowy proces budowy i konfiguracji serwerka, ale zawiera kilka ciekawych faktów, które mogą pomóc ludziom co także chcą zbudować własny serwer domowy (nas, mediów HTPC, itp.). Bez polotu do informatyki, można sobie odpuścić budowę takiego urządzenia lub poprosić o pomoc informatyka - dlaczego? - o tym dalej. Jest też opcja dużo prostsza, ale hmmmm po prostu inne rozwiązanie, ale o tym na koniec.

BTW. Strona ta została wyświetlona bezpośrednio z omawianego serwera :)

 

Menu:

  1. Trochę teorii.
  2. Założenia budowy HTPC.
  3. Rozmiar płyty głównej
  4. Jaki procesor?
  5. Zasilanie.
  6. Czyli mamy procesor i sposób zasilania więc jaki konkretnie model płyty?
  7. To jaki w końcu zasilacz?
  8. Pamięć RAM.
  9. Temperatura.
  10. Dyski twarde (i sieć).
  11. Obudowa, temperatury, hałas, pobór prądu.
  12. Koszty (moje).

 

Trochę teorii:

SFF - Small Form Factor - czyli rodzaj obudowy komputerowej o małych wymiarach (wiki po angielsku, niestety nie ma wpisu o tego typu w polskiej wersji - może ktoś się podejmie? ;-) )

HTPC - Home Theater Personal Computer - w skrócie - centrum multimediów w domu

PC - Personal Computer - zwykły biurkowy komputer

Powrót do menu.

 

Założenia budowy HTPC

Chciałem mieć jakiś serwer, który będzie:

  • jak najbardziej energooszczędny
  • jak najcichszy
  • obsługa jakiejkolwiek macierzy RAID (sprzętowo lub programowo)
  • nie ograniczał zbytnio modernizacji programowej jak i sprzętowej
  • na start musiał mieć zainstalowane takie serwery jak: Plex (serwer mediów), Transmission (torrent), OwnCloud (prywatna chmura), www z php i bazą danych
  • miał system operacyjny przeznaczony stricte pod rozwiązania serwerowe, NAS etc. NIE desktopowe jak na zwykłym komputerze biurkowym czy laptopie, ze względu na straty w wydajności (po co Ci pulpit czy elementy, z których nigdy nie skorzystasz, a które pochłaniają zasoby = większy pobór mocy = wyższa temperatura pracy = wolniejsze działanie itd.)
  • miał system operacyjny na tyle popularny, aby było dobre wsparcie techniczne (aby google pomogło rozwiązać problemy ;-) )
  • względnie mały
  • opłacalny, czyli cena/jakość/wydajność/możliwości, a na pewno mieć lepszy stosunek od gotowych rozwiązań

Powrót do menu.

 

Rozmiar płyty głównej.

Skoro założenia jakieś są to można zacząć od którejś z dwóch rzeczy - zacząć od wybory sprzętu lub systemu operacyjnego. Ja wybrałem od sprzętu. A właściwie od rozmiaru. Ze względu na, że ma być on mały, płyty główne (od zwykłego PC) o rozmiarach ATX (30x24cm) odpadają w przedbiegu. MicroATX (24x24cm) są niewiele mniejsze od ATX i wciąż moim zdaniem za duże. W grę wchodzą tylko i wyłącznie płyty o rozmiarach Mini-ITX (17x17cm) lub miniejsze (Nano-ITX - 12x12cm, Pico-ITX - 10x7cm). Ze względu na cenę, możliwości i wydajność ja wybrałem format Mini-ITX. Inne płyty były albo za drogie, miały za słabe procesory lub architekturę procesorów ARM co znacząco ogranicza ich wykorzystanie lub nie były dostępne do kupna w Polsce (!!!).

Powrót do menu.

 

Jaki procesor?

Patrząc na założenia ma on być jak najmniej prądożerny, wydajny, z wbudowanym układem graficznym i cichym (układ chłodzenia). Intel ma BayTraile z socketem FCBGA 1170 (niewymienialne, lutowane na płycie, integralna część płyty), AMD ma Kabini (AM1 Socket). O ile w mniejszym lub większym stopniu wyniki procesorów są podobne to Intel ma jedną zasadniczą przewagę m chłodzenie pasywne, czyli całkowita cisza. Dlatego mój wybór padł na Intel BayTrail. Wybierając procesor dla serwera PLEXa trzeba mieć na uwadze fakt, iż aby można było przesyłać media FullHD bez problemów zaleca się procesor przynajmniej z 2GHz zegarem na jednym rdzeniu i wynikiem w PassMarku >2000. Z BayTraili uwzględniając cenę i dostępność spełnia to 4 rdzeniowy Celeron J1900 (możecie na nim grać w Diablo III - taki jest wydajny ;-) ). Ten procesor jest wykorzystywany w wydajnym serwerze NAS QNAP TS 653 Pro - cena >3000zł, ogólnie nie znalazłem gotowych rozwiązań NAS z tym procesorem poniżej 1500zł. Oczywiście są to ceny bez dysków i niekoniecznie dostępne w Polsce.

Inne procesory można sobie odpuścić ze względu na TDP, chłodzenie aktywne (wiatraczki) oraz możliwość kupna i montażu na płycie Mini-ITX. Jest jeszcze jedna rodzina procesorów Intela, której nie dostaniemy w Polsce, a była by to ciekawa alternatywa - Intel Avoton (w tym roku będzie miał następcę, a u nas ani widu ani słychu!!!). W porównaniu do BayTraila - obsługuję większe ilości pamięci RAM (chyba do 64GB), obsługuje pamięć ECC, nie posiada wbudowanego układu graficznego, nawet 8 rdzeni przy TDP 20W (max opcja), ogólnie jest to rozwiązanie typowo dla małych serwerów, które śmiało może konkurować i przebijać obecne Xeony (defacto też w tym roku wyjdzie ich następca).

 

Czyli mamy procesor i rozmiar płyty.

Ceny płyt z tym procesorem zaczynają się od ok. 320zł (kwiecień 2015 - allegro). Same płyty Mini-ITX z innymi procesorem to koszt od ok. 250zł. Czyli za ~320zł mamy płytę + procesor + grafikę, zostaje nam RAM, dysk, zasilanie.

Powrót do menu.

 

Zasilanie.

Może zajmiemy się teraz tym. Chcemy żeby było cicho, energooszczędnie i z niewielkimi wymiarami, czyli zasilacze ATX odpadają w przedbiegach. Podobnie odpadają zasilacze niewiele mniejsze (i z mniejszym wentylatorem co się szybciej kręci = głośniejsze) SFX. Tego typu zasilacze odznaczają się także mniejszą efektywnością niż odpowiedniki np. z laptopów (czyli więcej prądu traci się w postaci ciepła niż idzie na układ zasilany = głośna grzałka). To jak żyć, co robić? ;-) Są trzy opcje:

- zasilacze ATX chłodzone pasywnie - niestety zazwyczaj zdecydowanie o wiele bardziej mocne niż potrzeba, a przy tym okropnie drogie (500zł<) i słabo dostępne

- zasilacze typu PicoPSU - ich moc to tak do max ~140W - ale ale jeden kłopot - jeżeli chcemy zasilać nimi nasz mini komputer to trzeba wiedzieć, że ten zasilacz to tak naprawdę transformator, a do tego jest potrzebny jeszcze zasilacz zewnętrzny jak do laptopa. Przyzwoite efektywność. Mało kabli zasilających (czyli za dużo dysków nie podłączymy). Cena ~100zł - 200zł + koszt zasilacza do laptopa (~50zł - 200zł)

- zasilacze do laptopa (~50zł - 200zł) - minus jest taki, że płyta główna musi mieć wejście DC na zasilanie takim zasilaczem zamiast ATX. Wiedzieliście, że można dostać takie płyty do zwykłego kompa na biurku z wejściem DC? Ja nie wiedziałem, dopiero wujek google i zagraniczne serwisy mnie o tym uświadomiły :) Jaki minus? Cena płyty leci w górę. Ze względu na rozmiar, ciepło i hałas wybrałem tą opcję.

Powrót do menu.

 

Czyli mamy procesor i sposób zasilania więc jaki konkretnie model płyty?

Jak widzicie zaczyna się robić coraz bardziej mega wąskie gardło. Szukamy płyty Mini-ITX, która ma wlutowanego Celerona J1900 i wejście DC. Mój wybór padł na model Q1900DC-ITX firmy Asrock. Eleganckie i idealne rozwiązanie do założeń z możliwości podpięcia 4 dysków, ma wbudowane porty USB 3.0 HDMI, VGA, DVI, 2 sloty na pamięć RAM DDR3/DDR3L SO-DIMM (jak w laptopie, Max. 16GB 1333MHz bez ECC mogą być moduły niskonapięciowe lub normalne), możliwość zamontowanie dodatkowej karty rozszerzeń. Więcej informacji na stronie producenta. Koszt płyty ok. 490zł. Czyli prawie o 170zł więcej niż najtańsza płyta na zasilanie ATX. Jednak kiedy porównamy to do kosztu gdzie trzeba było by użyć zasilacza PicoPSU to wyjdzie nam na dokładnie to samo, a jest jeden element mniej, który może się zepsuć, grzać i... jakoś bardziej ufam, że producent dopracował to zasilanie w swojej płycie od kombinowania zasilaczem osobnej firmy.

Czego mogę się przyczepić w tej płycie? Jest jedna rzecz, która mnie zirytowała - gniazda zasilania SATA ... są dwa (na jeden przypada kabel z dwoma wtyczkami więc 2x2=4 możliwe podłączone urządzenia). Ich jakość jest tragiczna - kilka razy podczas montażu całości musiałem wszystko rozłączać, ale już przy pierwszej próbie wyciągnięcia wtyczki, ta wychodzi razem z całym gniazdkiem(OMG !!!). Nie, nie ma tam żadnych wajch blokujących czy innych zabezpieczeń mocujących. Żeby odłączyć kabel trzeba przytrzymać gniazdko i mały płaskim śrubokręcikiem podważyć wtyczkę od gniazdka (jest tam tak możliwość, bez grzebania po elektronice lub laminacie płyty) inaczej wtyczka wychodzi razem z gniazdkiem. Sprawdziłem. Obie takie są... Mimo tej przygody wszystko działa jak należy...

Płyta Asrock Q1900DC-ITX

 Powrót do menu.

 

To jaki w końcu zasilacz?

Ja użyłem ze starego laptopa Fujitsu Siemens 60W zasilacz. Wejście DC w tej płycie jest chyba jednym z najczęściej spotykanych rozmiarów więc dobór zasilacza nie sprawi kłopotu. Hola hola, czy o czymś nie zapomniałem? A może jaką moc ma mieć zasilacz? Skoro mamy już tyle podzespołów wybranych to można już coś policzyć:

- procesor - TDP 10W

- płyta główna i RAM - ~3 - 6W jak nic

- dysk twardy - i tu się zaczynają schodki - jaki dysk twardy 3,5", 2,5" czy SSD 2,5"?

Płyta obsługuje 4 dyski twarde (zakładając, że nie zamontujemy napędu) W zależności jaki rozmiar dysku weźmiemy będzie się on różnił poborem prądu (to samo tyczy się modelów i marek). Można by założyć, że dyski 2,5" zużywają do 3W gdzie 3,5" zużywają do 10W. Trzeba też pamiętać, że najwięcej prądu komputer pobiera podczas pierwszych kilku sekund po włączeniu. Wtedy pobory mocy tych dysków mogą odpowiednio podskoczyć do 8W i 20W. Dyski SSD też zużywają do 3W, ale nie potrzebują aż tak dużego prądu przy rozruchu bo nie mają talerzy, które trzeba rozkręcić.

Czyli w konfiguracji z 2 dyskami 2,5" zaleciłbym zasilacz min. 32W (10W CPU + 6 W mobo i RAM + 2 x 8W 2,5"HDD) - bez dodatkowych pendrivów, monitorów, dysków zewnętrznych, wiatraków innymi słowy pisząc bez dodatkowych odbiorników prądu . Zawsze trzeba brać max. obciążenie pod uwagę bo się może później okazać, że komputer w ogóle się nie uruchomi lub będzie się restartował.

Przy dwóch dyskach 3,5" byłoby to min. 56W. Ze względy na standardy mocy w zasilaczach i dostępność na rynku polskim będzie to min. 60W zasilacz do laptopa.

 Powrót do menu.

 

Pamięć RAM.

Ok to już jesteśmy coraz bliżej końca. Ja zdecydowałem, że 4GB mi wystarczy. Oczywiście wybrałem jeden niskonapięciowy moduł by ograniczyć zużycie energii. Tak naprawdę trzeba wziąć pod uwagę wymaganie systemu operacyjnego, ale nie mniej niż 2GB w sumie (moje zalecenie). Moduły te nie powinny brać więcej mocy niż 2W. Dzięki temu płyta ma jedno gniazdo wolne i w każdej chwili można rozbudować o dodatkową taką samą kość (płyta może działać w dual channel jak i single channel).

Więc jak to jest z tym dual channelem w pamięciach RAM? Czy opłaca się minimalnie zwiększyć koszt zakupu w stosunku do pojedynczej kości o tej samej sumarycznej pojemności i stracić jedno gniazdo, które mogłoby posłużyć do rozbudowy takiego serwera? Odpowiedź jest jedna i prosta  - NIE! Wydajność całego komputera nie wzrośnie więcej niż ~5%. Tracimy możliwość rozbudowy, a dodatkowo zwiększamy pobór prądu o 2W (policzcie sobie ile to wyniesie w skali roku i ile dopłacicie złotówek z powodu tej drugiej kości), a dodatkowo zyskacie ekstra element grzejący się w środku niewielkiej obudowy.

A jak to jest z szybkością pamięci? Ano prosto - płyty obsługuje pamięci o szybkości 1333MHz, czyli:

- zamontujecie pamięć szybszą bo 1600MHz - będzie zwolniona do 1333MHz i będzie działać

- zamontujecie dwie pamięci 1600MHz i 1333MHz - raz, że w normalnym trybie dual channel pamięć jest zwalniana do najwolniej działającego modułu, a dwa, że i tak ta płyta max. wyciśnie 1333MHz.

- zamontujecie pamięć wolniejszą od zalecanej  - odradzam - system może nie ruszyć, mogą być kłopoty ze stabilnością etc.

Ja wybrałem jedną kość Kingstona model KVR16LS11/4, która jest jako zalecana na stronie producenta tej płyty. Nie ma tam ptaszka postawionego czy może pracować w dual channelu, ale na 95% jestem pewien, że ruszy bez kłopotu. Dlaczego wybrałem pamięć zalecaną przez producenta? Bo:

- była dostępna w sklepie w dobrej cenie - 130zł.

- zawsze niestety można zaliczyć wpadkę z kośćmi pamięci RAM. Czasami mimo, że pamięć spełnia wszystkie wymogi producenta płyty głównej i procesora to może się okazać, że po zamontowaniu komputer jej poprawnie nie obsłuży i albo się nie uruchomi lub będzie działał nieprawidłowo. Jak kupujecie gotowy zestaw komputerowy to macie gwarancję, a tu? Jesteście lżejsi o wydaną kasę na pamięć i zostajecie na lodzie - dlaczego? - ano dlatego, że nie zgłosicie się do producenta pamięci na gwarancje bo powie, że działa (i będzie miał rację), ani nie zgłosicie się też do producenta płyty głównej, bo na stronie jest wykaz współpracujących pamięci i umyje ręce od tego.

Rzadko się to zdarza, ale zdarza, a nikt nie chce wydawać pieniędzy w błoto.

 Powrót do menu.

 

Temperatura.

Zanim przejdziemy do dysków napomne jeszcze o temperaturze i elektronice. Dlaczego element się grzeje? Przez "tarcia". Najprościej ujmując talerze dysków się kręcą i są tarcia (małe, ale są), dodatkowo jest elektronika, on składa się praktycznie z elementów półprzewodnikowych, przez które przepływa prąd, czyli grzeje taki element im większa prędkość przepływu lub większa ilość przepływu (natężenie i napięcie). Faktem z dziedziny fizyki jest to, że każdy wzrost temperatury o 10 stopni skraca żywotność elementu półprzewodnikowego o połowę. Czyli jeżeli element ma zakres pracy temperatur 20 - 60 stopni, ale producent liczy po cichu, że średnio będzie pracował z temperaturą 40 stopni i zakłada, że wytrzyma on 4 lata (mimo, że gwarancję daję na 2 - zawsze robi się zapasy). To jeżeli ten element przygrzejemy i będzie on pracował z rzeczywistą średnią temperaturą 50 stopni to wytrzyma rzeczywiście tylko 2 lata. Przy 60, będzie to rok itd. Oczywiście jest też możliwość zniszczenia materiału (zawsze można taki element spalić  / stopić). W jaki sposób psuje się taki element? Np. tranzystor? (obecne procesory składają się z miliardów tranzystorów) Można porównać to do procesu erozji skał i robienia się "dziur" w takim elemencie.

Dlatego w serwerowniach stosuje się klimatyzację do utrzymania niskiej temperatury i dlatego nasze urządzenie musi grzać się jak najmniej przy zachowaniu reszty założeń.

 Powrót do menu.

 

Dyski twarde (i sieć).

Jak już wcześniej napisałem dyski 2,5" są mniej prądożerne, przez to też mniej się grzeją i są dodatkowo cichsze od większych braci bo z reguły wolniej się kręcą (5400 obr./min. vs 7200obr./min. - takie standardowe wartości w standardowych dyskach), już nie wspominając, że są też pro prostu mniejsze. Dlatego mój wybór padł akurat na dyski HDD 2,5" (ja użyłem dwóch, które wcześniej posiadałem więc dodatkowy koszt odpadł). Ze względu na to wszystko te dyski mają opinie mniej awaryjnych od większych odpowiedników i idzie też je dostać w odmianach dla serwerów NAS. Minus? Są trochę droższe od odpowiednika tego samego producenta o tej samej pojemności. I najważniejszy minus, ze względu na mniejszy rozmiar, mają mniejszą powierzchnię talerzy czyli są mniej pojemne od większych braci. Widzieliście dysk 2,5" o pojemności 4TB? Ja tak raz za 2 500zł.

A co jeżeli chodzi o transfery? No tak małe jest piękne, ale czy starczy, dla wszystkich w rodzinie? Można, przyjąć że zapis filmu FullHD 30 klatek na sekundę potrzebuje 30MB/s*, odczytu mniej bo z ok. 1,5MB/s* powinno wystarczyć. Czyli jeżeli nie nagrywamy czegoś bezpośrednio z kamery to do obsługi filmu FullHD powinno średnio wystarczyć w spokoju 5MB/s* (z dźwiękiem DTS 7.1 np.). Dyski 2,5" mają transfery na poziomie 100MB/s (zależy od producenta, modelu i stopnia zużycia dysku, miejsca (fizycznego) zapisanego elementu i stopnia zapełnienia dysku. Czyli w teorii spokojnie 20 osób na raz może oglądać 20 różnych filmów FullHD - w praktyce zawęziłbym to do max. 10 filmów. A jak z dyskami 3,5"? Średnie transfery to 180MB/s. Resztę możecie policzyć.

Powiem tyle, to ma być urządzenie sieciowe i ma się z niego korzystać przez sieć. I to ona jest wąskim gardłem, jeżeli macie podłączony kabel sieciowy i sieć pracuje w standardzie 100Mb/s (megabitów nie megabajtów) to aby uzyskać realny transfer jaki wyciśniecie z sieci to trzeba podzielić 100 przez 8 bo każdy megabajt ma 8 bajtów, a nie 10. Tak samo każdy megabit ma 8 bitów itd. Czyli realnie będzie 12,5MB/s szybkości (!!!). Czyli zwykły film FullHD powinien pójść (np. youtube), ale coś więcej i w kilka osób to już nie. Rozwiązaniem jest sieć na kablu 1Gbps (1000Mb/s), ona daje max. transfer na poziomie 125MB/s czyli właściwie tyle ile mają transferu dyski 2,5". Wybór dysku wydaje się więc oczywisty. Tylko wspomnie, że sieć w standardzie g 56Mb/s to 8MB/s, n to 150Mb/s lub 300Mb/s 19MB/s i 37,5MB/s, technologia ac z dual bandem to max 1200Mb/s czyli 150MB/s. Trzeba jednak pamiętać o dwóch rzeczach:

- żeby sieć działała w ac trzeba mieć urządzenia w tej technologii = obecnie jeszcze zbyt drogie i nie wszystkie da rade wymienić (wymienicie telewizor?)

- każda sieć bezprzewodowa jest dużo gorsza w jakości i szybkości sygnału od kabla. W związku z czym przesyłanie materiałów wysokiej jakości bezprzewodowo i dzielić to na ilość osób podłączonych do tej sieci bezprzewodowo to słaby pomysł. Ja osobiście do telewizora użyje kabla. Mam porównanie w chwili obecnej: router w standardzie ac, na laptopie, tablecie, i komórce (sieć w standardzie n) czyli powinno bez problemu starczyć, a na komputerze PC (kabel 1Gbps). W praktyce jak wszystkie urządzenia korzystają z wifi to, niektóre dostają "zadyszki" i mają kłopot otworzyć materiał w wysokiej jakości (całkowity transfer wifi dzieli się na wszystkie urządzenia), a przy kablu nie ma kłopotu (jeden kabel = cały transfer na jedno urządzenie).

Tak czy inaczej kable rulez!, a ja wybrałem dyski 2,5".

*Wartości baaardzo poglądowe, bazujące na wiedzy jaki realny transfer używa kamera FullHD podczas zapisu na kartę pamięci oraz informacjami zawartymi w filmach.

Skoro mamy już wszystko skompletowane to trzeba to teraz wsadzić do ..... yyy no właśnie ....

 Powrót do menu.

 

Obudowa, temperatury, hałas, pobór prądu.

I tu się pojawia duży kłopot. Obecnie na rynku nie ma obudowy, która:

- będzie kosztować do 180zł

- będzie przystosowana do formatu płyty Mini-ITX (by nie była zbytnio większa niż potrzeba)

- będzie przystosowana do zasilacza od laptopa (bez dodatkowej ogromnej dziury na zasilacz ATX)

- będzie miała miejsce na 4 dysk 2,5"

- miejsca na dyski będzie miała rozłożona w sposób prawidłowy czyli dyski mają leżeć płasko poziomo nie na plecach

Nie znalazłem takiej obudowy nawet z większym budżetem. Na rynku polskim są obudowy, które spełnią pierwsze trzy wymagania i kosztują w granicach ~100zł +-50zł, ale mają najczęściej miejsce na jeden dysk lub dwa, ale drugi leży nienaturalnie tj. inaczej niż płasko poziomo nie na plecach. Dlaczego sposób leżenia dysku jest ważny? Wynika to z jego konstrukcji, a konkretnie ze sposobu zawieszenia talerzy oraz głowicy. W praktyce zakłada się tak, że na boku dysk zużywa się do jednego raza szybciej czyli zamiast 8 lat będzie działał 4 lata, a na plecach nawet w najgorszym przypadku do 5 razy szybciej czyli 1,5 roku i bye bye moje dane. Nie wiem czemu recenzenci tych obudów do komputerów nie wytykają tak poważnych wad konstrukcyjnych a producenci tak je projektują ....

Ja osobiście znalazłem jedną firmę, która produkuje dobre obudowy i idzie je wyszarpać na polskim rynku jednak model na 4 dyski to spory koszt. Co mimo wyglądu i rewelacji jest jak dla mnie zbyt duży jak na kawałek blachy wydatek. Firma to Silverstone. No i nigdy to nie będzie na tyle małe jakbyśmy chcieli.

Z tych powodów stwierdziłem, że sam zrobię odpowiednią obudową ze starej obudowy komputerowej (mam ich pod dostatkiem, ew. kosztu używanej to 15 -30zł i 15zł spray). W Google Sketchup'ie zrobiłem poglądowy projekt (skala i wymiary myślę, że dokładne w przynajmniej 95%) jakby to miało wyglądać i zabrałem się do wycinania, zaginania, wiercenia i malowania blachy. Cięcie starej obudowy zaplanowałem tak by miejsca gdzie blach była perforowana znalazły się tam gdzie miałyby być otwory wentylacyjne w już gotowej mojej obudowie. Niestety przez moją niecierpliwość zepsułem malowanie (jeszcze mokry element upadł mi na podłogę w piwnicy i ... piskiem się obkleił ;p i nie chciało mi sie zajechać sprayem wewnątrz blach co okazało się błędem), ale przy okazji jakiejś rozbiórki (do tej pory chyba z 5 razy) zrobię poprawkę. Tak czy inaczej obudowa została zrobiona i ostateczne wymiary to 18cm szerokości x 18cm głębokości i 11cm wysokości. Na początku rozważałem budowę właśnie takiej "kostki" lub coś bardziej płaskiego i szerszego a'la odtwarzacz blu ray etc., ale ostatecznie to mi najbardziej przypadło do gustu.

 Projekt obudowy SFF

Po zamontowaniu wszystkiego, ale z jednym dyskiem twardym i jednym pendrivem wraz z zainstalowanym systemem (trochę wybiegam naprzód) sprawdziłem pobór prądu miernikiem Düwi 27163, który oscylował od 12W w stanie spoczynku do 16W pod obciążeniem! Wynik jak dla mnie rewelacja. Temperatura zmierzona multimetrem wewnątrz obudowy przy lekkim obciążeniu to 37 stopni w pomieszczeniu gdzie temperatura wynosi 27 stopni. Temperatura na płycie 44 stopni, procesor bez obciążenia 46, pod długim i mocnym obciążeniem do 58 stopni (max. dopuszczalna temperatura to 105 stopni). Oczywiście do obciążania nie użyłem oprogramowania typu IntelBurnTest (które moim zdaniem najmocniej potrafi zgrzać procka), ale podczas transkodowania z PLEXa i kompilacji jednocześnie.

Następnie dołożyłem drugi dysk twardy i ... nie zmierzyłem temperatury. Okazało się, że z serwerka zaczynam słyszeć dźwięk... Troszkę mnie to zmartwiło bo urządzenie miało być na tyle ciche bym go nie słyszał. Nie było to chrobotanie, ale szum kręcących się talerzy. Z pomocą przyszło mi coś takiego jak bitumibox / bitumenbox. Do jego wyłożenia użyłem taśmy dekarskiej z OBI za 37zł za 10m (sporo zostało). Kłopot miałem ze znalezieniem odpowiedniego napędy, gdyż większość napędów CD/DVD/BlueRay ma przynajmniej 19cm długości co przekraczało rozmiar obudowy. Na szczęści udało mi się zdobyć napęd CD-Rom co miał 16cm długości i idealnie mi spasował. Mimo, że mam zamontowane dwa dyski to w tym boxie mieszczą się spokojnie 4. Ale chwilka a co z grzaniem dysków i podgrzewaniem przez nie reszty? A w laptopie to myślicie, że dyski są chłodzone i mają miejsca? Są tak samo uciśnięte jak w tym boxie, a dodatkowo tam je podgrzewa reszta elektroniki. Więc tragedii nie powinno być i nie powinniśmy się zbytnio martwić temperaturą dysków. Gorzej z całkowitą temperaturą. Przez ten box. temperatura procesora w spoczynku wzrosła do 49 stopni, a temperatura w obudowie do 43 stopni. Nie jest źle, ale lato idzie i coś czuję, że mogły się zrobić kredki, jak słońce by przygrzało. Co dalej, jak żyć? Rozwiązaniem okazało się zamontowanie na górnej pokrywie obudowy wentylatora 80mm (pod ręką miałem SilentiumPC Zephyra - normalnie koszt ok. 14zł) i podłączenie go pod gniazdu chłodzenia procesora, a nie obudowy. Powietrze jest wpychane do obudowy. I to wcale nie jest bzdura - już wcześniej testowałem różne rozwiązania i o ile możemy zamontować tylko jeden wentylator, to niech on dmucha na elektronika, a nie z niej wyciąga ciepło. Przy takich samych obrotach wentylator wyciągający może schłodzić o 2 stopnie kiedy dmuchający o 8. Rachunek jest prosty. Dlaczego podłączyłem go pod gniazdo chłodzenia procesora, a nie obudowy? Ponieważ tym gniazdem możemy płynnie sterować obrotami wentylatora, a cisza to jedno z głównych założeń projektu. W BIOSie płyty można nieźle wyregulować ten wentylator. W moim przypadku do 50 stopni wentylator jest wyłączony, później w teorii powinien zacząć pracować i chłodzić, ale teoria jedno, a praktyka pokazała, że jeżeli ustawimy temperaturę załączenia tego wentylatora to tak naprawdę załączy się on przy 3 stopniach wyższej temperaturze i wyłączy gdy schłodzi do o 3 stopni niższej temperatury niż zadana. W rezultacie powstało niezłe chłodzenie półpasywne, średnia temperatura procesora to 50 stopni, maksymalna to 58 (przy dużym i długim obciążeniu) przy średnim 54 stopnie. Wentylatora praktycznie nie słychać ponieważ nawet jak się włączy to tak jak pisałem ma on płynną regulację w związku z czym zazwyczaj kręci się on z prędkością 200 - 250 obrotów na minutę (normalnie chyba 1400). Zapomniałem napisać jakie temperatury mają dyski. W czasie spoczynku i małe obciążenie (np. wyświetlanie www) 40 stopni. Jeden z dysków powoli kończy żywota (myślę, że max rok) i nie trzymam na nim ważnych danych, ale ostatnio go ładnie obciążyłem transferem 90GB zapisu i 85GB odczytu przez półtorej dnia i... zagrzał się do 49 stopni. Katalogowo może pracować od 5 do 55 stopni. Zważywszy to można śmiało powiedzieć, że jeżeli podczas lata zachowa te temperatury to jest elegancko. Oczywiście byłoby mega super gdyby temperatury wszystkich elementów były poniżej 40 stopni pod obciążeniem, ale to jest opcja dla elementów energooszczędnych ale z aktywnym i na dodatek niezłym (np. dużym) systemem chłodzenia.

Obudowa nie jest może szczytem precyzji i elegancji, ale jak na kogoś niecierpliwego i fajtłapę, to wyszła chyba całkiem przyzwoicie?

Gotowy serwer SFF

W ten sposób powstał wydajny SFF serwer z przyzwoitymi temperaturami pracy. Zużyciem energii, rzędu 14 - 18W. I ciszą.

 Powrót do menu.

 

Koszty (moje):

- płyta z procesorem 490zł

- pamięć 4GB 130zł

- wentylator 14zł

- taśma dekarska bitumiczna 37zł

Łącznie 671zł bez dysków twardych. Średnio jest to 1/3 za dedykowane urządzenie QNAPa lub Synology także bez dysków twardych. Jak to się ma do nettopów? Cena najtańszych nettopów oscylują wokół 600zł, ale nijak ich wydajność ma się do tego urządzenia. Za podobną wydajność koszt nettopa to >1200zł (z dyskiem twardym), ale należy pamiętać, że mają one tylko jeden dysk twardy w związku z czym i tak nie umywają się do tego mini serwera. Niezłym rozwiązaniem jest też projekt kolegi po fachu, ale o tym kiedy indziej.

Czy się opłacało to zrobić? Na pewno! :D

Pytania proszę kierować na adres mailowy: k_stochnialek"małpka"o2.pl. Oczywiście słowo małpka wraz z cudzysłowem proszę zamienić na @

Powrót do menu.